[Rozmiar: 846 bajt贸w]
[Rozmiar: 846 bajt贸w]
[Rozmiar: 846 bajt贸w]
wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka...
 novy9220:25:51
 Piter19943 1 dzie
 sarik135 1 dzie
 NerazumN 2 dni
 Patryk_MW 2 dni
 Amir 2 dni
 jaszuch 3 dni
 ovgghost 3 dni

Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

general Data: 03/10/2018 01:14
Zapowied 4 sezonu albo filmu grin
jaszuch Data: 02/10/2018 23:25
Kiedy chyba sko馽z upload i si dowiemy, nie przesadzaj General grin jezyk
general Data: 02/10/2018 22:29
Tego mo縠my si nie dowiedzie oczko
Cadenza Data: 30/09/2018 15:28
my秎icie, 縠 to po prostu ma砮 od秝ie縠nie pami阠i, czy mo縠 jednak szykuje si jaki sequel i zostanie og硂szony po wstawieniu wszystkich odcink體?
Cadenza Data: 30/09/2018 15:27
smutno mi, odcinki niby wci笨 s wstawianena youtube, ale tw髍cy milcz
jaszuch Data: 29/09/2018 14:17
Jak dobrze p骿dzie to nied硊go premiera drugiego sezonu na naszym kanale u秏iech
Chris797 Data: 25/09/2018 00:39
Nie wiem, czy ta petycja ma jeszcze jakie znaczenie, ale warto zag硂sowa oczko
Chris797 Data: 25/09/2018 00:36
Przypomina砮m i nadal przypomn, o 4 SEZON piszcie tutaj oczko https://secure.avaaz.org/fr/petition/Sauver_la_serie_Galactik_Football/?aGCxwmb
jaszuch Data: 10/09/2018 10:38
Mo縠 si uda wcze秐iej ni teraz na liczniku jest u秏iech Stay tuned.
Patryk_MW Data: 10/09/2018 09:49
Sugerowa砮m si wcze秐iejszym licznikiem na stronie jezyk
jaszuch Data: 09/09/2018 23:41
Bo po angielsku s 1/tydzien z硑
jaszuch Data: 09/09/2018 23:40
By硂 napisane pod koniec filmu, 縠 we wrze秐iu to we wrze秐iu b阣. jezyk Ale nic o pierwszym nie by硂 grin I na pewno nie b阣 codziennie z硑
jaszuch Data: 09/09/2018 23:38
Gdzie tak by硂 napisane? jezyk
Patryk_MW Data: 09/09/2018 22:48
No mia硑 by odcinki od 1 wrze秐ia
Patryk_MW Data: 09/09/2018 18:07
jaszuch, co to za fallstart z tym drugim sezonem w HD? grin
Cadenza Data: 07/09/2018 22:01
i cooo? Znowu cisza? z硑
Cadenza Data: 07/09/2018 22:01
i cooo? Znowu cisza? z硑
general Data: 04/09/2018 17:41
Czy縝y Prima Aprilis? ^^
Patryk_MW Data: 03/09/2018 16:31
Czy dzisiaj nie mia硂 by pierwszego odcinka drugiego sezonu?
jaszuch Data: 30/08/2018 22:21
W ka縟ym sezonie jest takie zako馽zenie, 縠by by砤 furtka do kontynuacji. Na etapie tworzenia 3 sezonu, 4 by planowany. Mo縠 nawet jakie pierwsze prace by硑, ale projekt porzucono.
Chris797 Data: 30/08/2018 17:16
Normalnie, to by si to sko馽zy硂 Happy Endem, a nie, 縠 dzieciaki porywa razem z Mei i Micro-Icem
Chris797 Data: 30/08/2018 17:16
Go硑m okiem wida, 縠 ta ko馽體ka to s otwarte drzwi na 4 sezon
Chris797 Data: 30/08/2018 17:15
Poraz -enty obejrza砮m sobie GF i nadal nie rozumiem tej ko馽體ki w 3 sezonie
jaszuch Data: 28/08/2018 00:45
Ciekawostek, b酬d體 i zagadek w serialu jest sporo u秏iech Nied硊go jak czas pozwoli zrobi filmik o jednej z nich jezyk
Chris797 Data: 27/08/2018 13:31
Jak ja czytam te "GF - Ciekawostki", to ten shadew w 2009 to chyba ka縟 luk wy砤pa z tego serialu grin
Chris797 Data: 26/08/2018 12:10
S ju wszystkie odcinki w HD z pierwszego sezonu?? Lece ogl眃a u秏iech
Justin5paw Data: 24/08/2018 21:44
Fajnie by by硂 gdyby by砤 czwarta seria
Patryk_MW Data: 24/08/2018 17:43
lol, ale dziwna emotikona.
Patryk_MW Data: 24/08/2018 17:43
Na stronie zapowied ju drugiego sezonu, a ostatniego odcinka pierwszego sezonu jeszcze nie ma na YT z硑
Justin5paw Data: 24/08/2018 15:18
Nikt nie musi czyta moje komentarze le縠li mu si nie podoba
Justin5paw Data: 24/08/2018 15:14
Strona chyba wam stoi w miejscu
Justin5paw Data: 24/08/2018 15:11
A czy kto z was ogl眃am seriale
Patryk_MW Data: 22/08/2018 21:38
Jak kto tu powiedzia jedyn przeszkod mo縠 by ma砤 frekwencja, aczkolwiek promocja na fejsie te troch by da砤
Patryk_MW Data: 22/08/2018 21:37
Je秎i b阣zie to konkurs typu "Napisz" "Opisz" itp. to czemu nie grin
lester157 Data: 22/08/2018 16:33
Z jednej strony to dobry pomys. Z drugiej to frekwencja mo縠 by bardzo ma砤, bo do舵 ma硂 osb odwiedza stron pomimo tego, 縠 aktywno舵 u縴tkownik體 i tak jest wi阫sza ni wcze秐iej.
jaszuch Data: 22/08/2018 15:59
Oczywi禼ie zwi眤any z GF u秏iech
jaszuch Data: 22/08/2018 15:45
Co powiecie na jaki konkurs z nagrodami? jezyk 8)
Cukier16 Data: 20/08/2018 22:30
przypominam sobie teraz t kresk體eczk i pytanie - SIMBAI ZDRADZI? potem przecie normalnie jest i wszystko ok.
jaszuch Data: 17/08/2018 11:56
Piratsi by wzi阬i puchar i trafi砨y na mi阣zyplanetarne Allegro jezyk
general Data: 15/08/2018 00:53
Jaszczuch by im zabra jezyk
Patryk_MW Data: 14/08/2018 23:42
Piratsi to by zaje*ali ten puchar i na nast阷ny turniej liga musia砤by zrobi kopi XD
jaszuch Data: 14/08/2018 22:37
Albo puchar by znikn背 razem z nimi jezyk grin
skowek Data: 14/08/2018 21:39
xD no w sumie to chyba nic
Chris797 Data: 14/08/2018 20:46
A co, jakby Piratsi wygrali Puchar? Przecie oni nie maj fluxa xD
Chris797 Data: 14/08/2018 20:45
Kiedy jaka dru縴na wygra Puchar GF, to wprowadzaj swojego fluxa do Pucharu, prawda?
jaszuch Data: 14/08/2018 19:20
Wtedy ju na pewno nie b阣zie. Ani punktualnie, ani wcale jezyk
general Data: 14/08/2018 19:05
Blokada na p硑te g丑wn dla tego pana!
Patryk_MW Data: 14/08/2018 16:24
Ju 20 minut op蠹nienia nowego odcinka, skandal! grin

Zarejestrowanych: 18,025 Najnowszy Użytkownik: novy92

wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka... wczytywanie obrazka...
Nawigacja
GFCenter

Zobacz temat
 Drukuj temat
Fatamorgana na stronie czyli 4 sezon okiem Hanowerki.:D
Hanowerka
Kolejny fragmencik. grin
Mi砮j lektury.

3(81). Duchy przesz硂禼i (fragment)

.................................................................

Dom Dreamdiser'體 okaza si budynkiem niecodziennej urody. Budowla z wygl眃u przypomina dworek szlachecki. By to budynek pi阾rowy, o 禼ianach pomalowanych kredowo-bia潮 farb i dachu okrytym rdzawo-nr眤ow dach體k. W kilku z du縴ch okien wisia硑 bia砮, wzorzyste firanki. Ca硑 dom sta na ma硑ch fundamentach i podtrzymywany by na kilkunastu kolumnach. Do ci昕kich, dwuskrzyd硂wych, machoniowych drzwi prowadzi硂 kolka ma硊ch schodk體 oraz 秗edniej wielko禼i, zacieniony taras kt髍y z kolei oyoczony by "p硂tkiem" z bia砮go drewna 潮cz眂ym si na ca砮j d硊go禼i (za wyj眛kiem schod體) z szeregiem kolumn. Na por阠zach "p硂tku" wisia硑 skrzynki pe硁e fioletowo-niebieskiego wrzisu. Dom sta r體nie w nietypowej lokacji. Otacza go las mieszany a sam postawiony by na 秗edniej wielko禼i, le秐ej polanie. Po lewej stronie szutrowej drogi (a z prawego boku domu) rozci眊a硂 si jezioro o niezwykle czystej wodzie. Zza lewego boku domu wyfl眃a砤 禼ie縦a prowadz眂a za dom oraz kilka brz髗.
--------
Samoch骴 stan背 kilkadziesi眛 metr體 od domu. Wszyscy powoli zacz阬i gramoli si z sof i wychodzi na drog. Wkr髏ce wszyscy znajdowali si poza pojazdem i mogli ruszy w stron domu. W pewnej chwili Dreamdiser u秏iech背 si szeroko i zapyta.
-Co si krzywisz? Nie przyteleportowa砮m tu domu. Szcz眛ki tamtego le勘 pewnie gdzie pod 秐iegiem.
-W takim razie dlaczego ten jest prawie identyczny jak stary? -zapyta w odpowiedzi Sonny.
-Bo mieli秏y plany i zdj阠ia. -odpar Dreamdiser z zadowoleniem.
-Jak to? -zapyta Sonny zatrzymuj眂 si nagle.
-Chodz眂a skleroza... -mrukn背 pod nosem Dreamdiser.
-Wszystko by硂 pochowane w Bibliotece pod domem. -odpar Tyron id眂y obok dziadka.
-Zapomnia砮m o Bibliotece. -za秏ia si Sonny.
Wszyscy Snow Kids'i popatrzyli nieco zdziwieni na Dreamdiser'a.
-S砤wetna Biblioteka rodziny Dreamdiser bya jedn z najwi阫szych w galaktyce. -powiedzia Clamp.
-Najwi阫sz prywatn. -doda Sonny.
-Szkoda tylko 縠 縜dna z tych ksi笨ek nie wysz砤 nigdy na 秝iat硂 dzienne. -mrukn背 Aarch.
-A ten zn體 zaczyna... -powiedzia ze zrezygnowaniem w g硂sie Mark.
-Wujku daj wreszcue spok骿. -powiedzia Rocket ze z硂禼i w g硂sie -Jeste秏y po drugiej stronie 秝iata, to NIE JEST DOM. Bajwyra糿iej bardzo chcesz mie k硂poty ale my ich nie chcemy.
W tej chwili mina Aarcha wyra縜砤 w 100% to co czu. Jego szcz阫a opad砤 nisko a oczy sta硑 si nienaturalnie du縠.
-Pozatym to nieprawda. -powiedzia lekko rozz硂szczony tonem Aarcha Sonny -Hrabiowie zza Sokolej Bramy oddali ca砮 swoje biblioteki do skanu wieki temu.
-To prawda. -odpar砤 Simbai -Akademia Akillia駍ka nale勘ca do 5 hrabi體 zza Sokolej Bramy zeskanowa砤 dos硂wnie ka縟 ksi笨k ze wszystkich zbior體 i udost阷ni砤 ich kopie.
Aarch zmarszczy tylko brwi i zacisn背 usta w cienk kresk.
-Spok骿. -powiedzia Dreamdiser z powag. -Kto tu poi prostu nie jest w dobeym humorze.
-Niech nam pan wierzy na s硂wo -powiedzia powoli Rocket -ten "z硑 chimor" to dla niego od ponad tygodnia chleb powszedni.
Dreamdiser westchn背 tylko lekko. W tej samej chwili zza domu mo縩a by硂 us硑sze przenikliwy wrzask.
-BETELGEZA!!!!
W tej chwili zza naro縩ika domu wypad ko. By to dok砤dniej d硊gonogi, siwy kuc 秗edniej wielko禼i. Bujna czupryna oraz d硊gi ogon furkota硑 dziko podczas szalonego biegu. Zanim zwierze zd笨y硂 wpa舵 na grup lidzi dwaj Dreamdiserzy zd笨yli wykrzycze.
-ANAIS NOMINA!!!
Na d紈i阫 tej frazy zwierze zatopi硂 tylne kopyta w ziemi, przednie nogi wyprostowa硂 jak dwie tyczki a g硂w i szyj w desperackiej pr骲ie chamowania cofn瓿o do ty硊.
-FIUUUU... -oddychn背 z ulg Dreamdosrt kiedy przestraszone zwierze stan瓿o przed nim.
-Jej... -powiedzia砤 Tia -Ale jest 秎iczny.
-iczna. -powiedzia Tyron u秏iechaj眂 si i chwytaj眂 klacz za granatowy kantar -To klacz -ma na imi Betelgeza. Je秎i chcesz to mo縠sz j pog砤ska.
Tia podesz砤 powoli do niego i zacz瓿a g砤dzi kuca po szyi. W tej samej chwili zza domu wypad砤 grupka dzieci. W jednej chwili wszyscy zamarli.
-SONYA!!! -wrzasn背 Sinnedd rzucaj眂 si w stron dziewczynki.
-DZIECIAKI!! -wykrzyczeli ch髍em Snow Kids'i.
W jednaj chwili przera縠nie i zm阠zenie zmieni硂 si w rado舵 i wulkan energii. Dos硂wnie kilka sekund p蠹niej zza naro縩ika wy硂ni砤 si r體nie dw骿ka m硂dych ludzi.
-Co tu si wyprawia? -zapyta Micro Ice drapi眂 si po g硂wie.
W tej samej chwili run阬i na niego po kolei D'Jok, Thran, Ahito i Mark.
-Ajajaj. -za秏ia si Dreamdiser -B阣zie ci Micro bola jutro kr阦os硊p, oj b阣zie bola.
Kiedy Micro Ice zosta ju ponownie postawiony na nogi wok蟪 niego i Mei zacz瓿a si zbiera reszta dru縴ny razem z dzieciakami.
-Sk眃 wy si tu wzi阬i禼ie do licha? -zapyta Clamp nie ukrywaj眂 zdziwienia.
-To troch skomplikowane... -powiedzia砤 Mei u秏iechaj眂 si szeroko.
-Zostali wrzuceni do jeziora polodowcowego na drugim ko馽u galaktyki. -powiedzia Dreamdiser zak砤daj眂 r阠e o siebie.
-Do jeziora polodowcowego...? -zapyta Sonny i秏iechaj眂 si szeroko -
Czy縝y to nie by element typowo nawi眤uj眂y do waszej tradycji rodzinnej?
-To jezioro za tob mo縠 polodowcowe nie jest ale woda w nim jest zimna. -parskn背 Dreamdiser -Je秎i b阣ziesz chcia to zaraz mo縠sz w nim wyl眃owa.
-Nieee... Dzi阫uj ale nie. -powiedzia weso硂 Sonny.
-A wracaj眂 do tematu... -powiedzia Dreamdiser zwracaj眂 si do pozosta硑ch -Jezioro dos硂wnie znajduje si 300 km od najbli縮zego wi阫szego miasta ale ko硂 niego samego znajduje si wielki zamek kt髍y jest siedzib w砤dcy a raczej powinienem powiedzie w砤dczyni Flavi.
-Ludzie wy硂wili nas z jeziora i zabrali do zamku. -powiedzia砤 Mei.
-Poznali秏y Pani flavia駍k. -powiedzia Micro Ice z zadowoleniem.
-Jakby us硑sza砤 縠 m體isz o niej per "Pani" to pewnie w砤snor阠znie wrzuci砤by ci na powr髏 do jeziora. -za秏ia砤 si Mei -Tak naprawd ma na imi Amira i bynajmniej nie lubi kiedy jej si przypomina 縠 勘dzi planet.
-W ka縟ym razie jej 縜ndarmeria pewnego pi阫nego popo硊dnia ich tu przywioz砤. -odpar Dreamdiser ze spokojem -To ca砤 historia, od tego czasu z nami mieszkaj.
-Wiadomo jak to si sta硂? -zapyta Clamp.
-Ludzie kt髍zy to widzieli m體ili 縠 przed samym pojawieniem si ich na niebie rozpo禼iera砤 si jaka z硂ta po秝iata. -odpowiedzia Dreamdiser -Nie mam bladego poj阠ia co to mog硂 by.
-W gruncie rzeczy chyba najwa縩iejsze jest to 縠 縴j. -odpar Tyron podprowadzaj眂 kuca do grupki.
-Skoro ju wiecie sk眃 my si tu wzi阬i秏y to pora dla was na t硊maczenie si. -powiedzia Micri Ice wzruszajac ramionami.
-Wracali秏y na Akillian, mieli秏y was tam szuka. Zamiast wr骳i do domu wpadli秏y do portalu i wyl眃owali秏y tutaj... -powiedzia Rocket.
-... w nast阷nej kolejno禼i wpadli秏y na bariery obronne wywo硊j眂 ich eksplozj kt髍a z kolei doprowadzi砤 prom do stanu niesterowno禼i... -doda Thran.
-...dosz硂 te do dekompresji i pewnie by秏y si udusili gdyby nie to, 縠 znalaz nas patrol wojskowy... -doda Sinnedd.
-...zabrali nas na Ziemi a jeden z oficer體 przedstawi nas... panu. -powiedzia砤 Tia zwracaj眂 g硂w ku Dreamdiser'owi.
-Czyli mieli禼ie intensywny dzie. -powiedzia Micro Ice nieco zaniepokojony.
-Tak ale nie w pozytywnym znaczeniu. -doda砤 Mei.
Przez chwil panowa砤 cisza a nast阷nie Dreamdiser zapyta.
-A teraz przyzna mi si 砤dnie, kto wystraszy kucyka?
Dzieci popatrzy硑 po sobie nawzajem. 痑dne z nich niic nie m體i硂 wi阠 Dreamdiser lekko si u秏iechn背. Ju mia co powiedzie gdy zza brz髗 wy硂ni硑 si dwie postaci.
Byli to dwaj m昕czy糿i. Pierwszy z nich by wysokim, opalonym blondynem o br眤owych oczach. Drugi z nich ny nieco ni縮zy, o bladej karnacji, szaro-niebieskich oczach i kruczo-czarnych w硂sach.
Szli oni ptosto w stron rozmawiaj眂ych trzymaj眂 co mi阣zy sob. W pewnej chwili stan阬i tu przed grupk i czarnow硂sy m昕czyzna powiedzia.
-Tw骿 winny.
M昕czy糿i pu禼ili to, co trzymali mi阣zy sob. Po upadku k酬bek rozwin背 si i oczom wszystkich ukaza si Hush Sharky.
-A ten co tu robi? -zapyta D'Jok.
Sharky najpierw rozgl眃a si przera縪ny a nast阷nie wskoczy do krzak體 i znikn背 mi阣zy drzewami.
-P蠹niej go dorw. -powiedzia Dreamdiser.
W tej samej chwili wzrok obu m昕czyzn skierowa si ku grupce go禼i.
-Prosz, prosz. Kogo my tu mamy? -zapyta blondyn przygl眃aj眂 si z zaciekawieniem.
-Stary przyjaciel, stary pi砶arz i grupka m硂dzie縴. -odpar czarnow硂sy m昕czyzna intensywnie przygl眃aj眂 si Sonny'emu.
-Dawno si nie widzieli秏y Aiden. -powiedzia Sonny u秏iechaj眂 si lekko.
-21 lat to kawa czasu. -odpar Aiden.
-Cze舵 tato, wujszku. Co nowego w domu? -powiedzia Tyron witaj眂 si z bliskimi.
-Dzie jak codzie. -odpowiedzia Aiden -Czuj jednak, 縠 nied硊go diametralnie si to zmieni.
-Aiden...-powiedzia Sonny przygl眃aj眂 si przyjacielowi obok kt髍ego sta syn.
-Tak, tak wiem. Przer髎 mnie. -powiedzia Aiden marszcz眂 lekko brwi.
-Ciekawe tylko po kim jest taki wysoki, bo raczej nie po tatusiu. -za秏ia si blondyn stoj眂y ko硂 Aidena.
-Ged a w 砮b by nie chcia? -zapyta Aiden marszcz眂 tym bardziej brwi.
-Aiden spok骿, Gedon po Samuelu. -powiedzia Dreamdiser dusz眂 sp髍 w zal笨ku.
-Kto si tam z硂禼i? -zapyta wes蟪y, kobiecy g硂s.
G硂s dobiega z zacienionego tarasu wi阠 wszyscy zwr骳ili si w jego stron. Na schodkach sta砤 秗edniego wzrostu, br眤owow硂sa kobieta o zielonych oczach i jasnej karnacji. Tu za ni sta砤 starsza kobieta r體nie o zielonych oczach i br眤owych w硂sach nieco poszarzonych wiekiem.
-No nie... -warkn瓿a kobieta na widok Sonny'ego.
-Ylva, s硂馽e, kochanie BGAM bez gwa硉ownych ruch體! -powiedzia Gedon wyci眊aj眂 przed siebie r阠e w chamuj眂ym ruchu.
-BEZ GWAOWNYCH RUCH覹?! BEZ GWAOWNYCH RUCH覹?!! ZABIJ GO! -wrzasn瓿a kobieta ezucaj眂 si w stron starego przyjaciela.
Wszystko dzia硂 si szybko. kobieta noeg砤 p阣em lecz zanim zd笨y砤 dobra si do gard砤 Sonny'ego zosta砤 z砤pana przez Dreamdiser'a i m昕a.
-PUζCIE MNIE! -warcza砤 Ylva pr骲uj眂 uwolni si z u禼isku.
-C髍ciu przesta. -powiedzia Dreamdiser patrz眂 Ylvie prosto w oczy -To nikomu nie pomo縠.
-PRZESTA?! Ju zapomnia砮 co si dzia硂 z Av, Z TWOJ C覴K?! My秎eli秏y 縠 ten idiota nie 縴je a tu prosz CA i ZDROWY! SPANIALE! Tylko ja mam jedno pytanie -NIE MOG DA ZNAKU 痀CIA?! -wrzeszcza砤 Ylva.
Gedon poci眊n背 za sob 縪n i wkr髏ce znikn阬i za naro縩ikiem domu. W tej chwili do Dreamdiser'a podesz砤 縪na.
-O co tu chodzi Donatan? -zapyta砤 cicho ze 硓ami w oczach.
Staruszek przytuli do siebie 縪n kt髍a w kilka sekund p蠹niej zacz瓿a okropnie p砤ka.
-Babciu... -powiedzia 縜硂秐ie Tyron podchodz眂 do staruszk體.
-Nie p砤cz s硂馽e. -powiedzia 砤godnie Dreamdiser -Przecie nic mu nie jest.
-Nie o to mi chodzi. -chlipn瓿a cicho -Skoro Ylva tak zareagowa砤 to co... co b阣zie z Av?
Wszyscy go禼ie wygl眃ali na smutnych jednak z nich wszystkich to chyba Sonny czu si najpodlej. Zna tych wszystkich ludzi od urodzenia, pozna ich a oni jego jednak ich pierwsze spotkanie po latach zapowiada硂 si strasznie.
W pewnej chwili mo縩a by硂 us硑sze pisk. Tu ko硂 drzwi sta砤 skulona posta kt髍ej oczy b硑szcza硑 w cieniu.
-Ava...? -zapyta z niedowierzaniem Sonny.
-Kochanie... -powiedzia Aiden podchodz眂 do skulonej postaci.
Wzi背 j za ramiona i podni髎 do g髍y. Nast阷nie podszed z ni do schod體 gdzie czeka na nich Tyron.
-Nie p砤cz mamo. -powiedzia cicho ch硂pak.
Kobieta za wyj眛kiem budowy by砤 bardzo podobna do swojej siostry. Drobne cia硂 kuli硂 si w ramionach m昕a. Chude r阠e z cienkiej ko禼i trz阺硑 si przera糽iwie.
-Aiden co robisz? -zapyta zaniepokojont Dreamdiser.
-Dzia砤m zanim b阣zie za p蠹no. -powiedzia Aiden oddaj眂 縪n przyjacielowi.
Sonny mocno przytuli Av do siebie. Zacz背 do niej cicho szepta, przeprasza za wszystko i prosi 縠by nie p砤ka砤. W tej samej chwili zza naro縩ika domu wyszli Gedon i Tlva. Ylva wygl眃a砤 na bardzo smutn i nieco za縠nowan swoim zachowaniem.
-Mo縠 wejd糾y fo fomu...? -powiedzia砤 Ylba lekko zachtupni阾ym g硂sem.
-Dobry pomys. -powiedzia Aiden ruszaj眂 w stron drzwi.

..................................................................
 
Hanowerka
Kolejny fragmencik. grin
Mi砮j lektury.

3(81). Duchy przesz硂禼i (fragment)

..................................................................

Dom wewn眛rz by niezwykle jasny. iany w wi阫szo禼i pomalowane by硑 kredowo-bya潮 farb. iana pod kt髍 ustawiony by kominek by砤 obita szarym kamieniem. Wi阫szo舵 mebli by砤 zrobiona z ciemnego drewna. W ka縟ym pomieszczeniu dominowa硑 dodatki w odcieniach b酬kitu, fioletu i soczystej zieleni.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Pok骿 do kt髍ego weszli by salonem po潮czonym z jadalni i otwartym aneksem kuchennym. W centrum pokoju sta d硊gi st蟪 z mas krzese przy nim stoj眂ych. Dalej na prawo a przed kominkiem sta硑 3 d硊gie, bia砮 kanapy i fotel i stolik kawowy z ciemno-br眤owego drewna. Pod 禼ianami sta硑 mahoniowe rega硑 pe硁e ksi笨ek. Szafki kuchenne r體nie by硑 ciemno-br眤owe, opatrzone srebrnymi uchwytami. Na stole i parapetach okiennych sta硑 szare, kamienne doniczki pe硁e wrzos體 i innych b酬kitnych kwiat體. W oknach wisia硑 bia砮 firanki wraz z b酬kitnymi zas硂nkami. W pokoju tym znajdowa硑 si r體nie drzwi na tylny, zacieniony taras.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Siadajcie. -powiedzia Dreamdiser wskazuj眂 skinieniem g硂wy na krzes砤 stoj眂e przy stole. Wszyscy powoli zajmowali miejsca. Wkr髏ce na stole pojawi硑 si dzbanki wype硁ione po brzegi wod i sokami. Brzd阫anie szklanek obudzi硂 psa 秔i眂ego na kanapie. Zwierzak poidszed do Dreamdiser'a wymachuj眂 ogonem, nast阷nie usiad na pod硂dze i przekrzywi g硂w z postawionymi w szpic uszami.
-Nowy pupil? -zapyta Sonny patrz眂 na wilko-podobnego psa.
-Eee co ty. -u秏iechn背 si Dreamdiser -To jest Rio.
-Naprawd? -zapyta ze zdziwieniem Sonny.
-Mhm. -mrukn背 Aiden nalewaj眂 Sonny'emu soku do szklanki -Stary robot tylko sk髍ka nowa.
-To jest robot?! -wykrzykn背 Thran -Wygl眃a jak 縴wy!
-Tak, to robot. -za秏ia si Aiden -Na dodatek starszy ode mnie.
Dreamdiser rzuci psu 矿砪iutk pi砶. Zadowolony psiak zacz背 spacerowa po pokoju z pi砮czk w pyszczku. W pewnej chwili stan背 jednak obok krzes砤 na kt髍yn siedzia Sonny i zacz背 macha ogonem.
-Kto ci pozna. -za秏ia si Gedon.
-Chyba tak. -powiedzia Sonny g砤szcz眂 psa po g硂wie -W tej chwili przestaje wierzy 縠 to robot z硂縪ny na szybko w piwnicy w trakcie wojny Flux'體.
-...ale to prawda! -parskn背 Dreamdiser -Sk砤dali秏y go w 5-u ch硂pa w piwnicy przez jedn noc w czasie wojny.
-W takim wypadku ma 44 lata wi阠 dlaczego si jeszcze nie rozpad? -zapyta Sonny 秏iej眂 si weso硂.
-A 縠bym ja to wiedzia. -powiedzia Aiden z u秏iechem -Najwyra縩iej m骿 te舵 jest czarodziejem je秎i chodzi o te rzeczy.
Dreamdiser kt髍y do tej pory sta tu obok szafek kuchennych podszed do towarzystwa i usiad na wolnym krze秎e ti obok Ylvy a nast阷nie powiedzia.
-Wymienia砮m mu wszystkie podzespo硑 tylko raz i to z powodu w砤snej g硊poty. By砤 burza a ja nie od潮czy砮m go od 砤dowania i dosz硂 do zwarcia. Spali砤 my si wi阫szo舵 obwod體.
-Kiedy to by硂 bo nie pami阾am? -zapyta Aiden drapi眂 si po g硂wie.
-Eee ze 30 lat temu jak nie wi阠ej. -powiedzia砤 ze spokojem starsza pani wycieraj眂 jednocze秐ie jakie naczynie bia潮 禼ierk -Mali byli禼ie.
-Hah. -westchn背 Aiden -Czasy dinozaur體, kiedy to by硂! Cz硂wiek si nie obejrza a ju jest po 40-stce.
-Leci czas. -wymrucza砤 Ylva -Wydaje si jakby to wczoraj Epoka Lodowcowa si zacz瓿a a to tak naprawd mija ju 21 lat.
-Taak... Te czasy kiedy mia硂 si te 20 lat... -mrukn背 Gedon popijaj眂 sok z lodem.
-Ha ha ha! -za秏ia si Dreamdiser -Komu si na wspominki zebra硂, co?
-Tak by硂 zawsze jak wi阫sza grupka zebra砤 si w domu. -powiedzia staruszka w dalszym ci眊u wycieraj眂 naczynia.
-TULUZA! -kezykn背 weso硂 Dreamdiser odwracaj眂 si ku 縪nie -Przesta si wy縴wa na tej misce i usi眃 w ko馽u!
Staruszka od硂縴砤 na chwil misk na blat i popatrzy砤 na m昕a podst阷nie. Nast阷nie wzi瓿a z blatu ma硑 pilot i pomacha砤 nim przed oczami m昕a. Staruszek zacz背 nerwowo si rozgl眃a. Zanim jednak zorientowa si 縠 robo-psiak stoi tu pod jego nogami zosta pora縪ny pr眃em z jego obro縴.
-A-a-ach! -j阫n背 Dreamdiser otrz眘uj眂 si z bolesnego impulsu.
-Tak to jest jak si zadziera z kobiet. -zachichota砤 Ylva.
-Tak to jest jak si zadziera z 縪n. -za秏ia si Dreamdiser patrz眂 na 縪n w dalszym ci眊u trzymaj眂 pilot do sterowania robotem.
-Tak to jest jak si zadziera z TEIOW! -parskn背 Aiden unosz眂 r阠e i nogi do g髍y.
Tuluza popatrzy砤 na Aidena spode 砨a w dalszym ci眊u si u秏iechaj眂. W tej samej chwili krzes硂 Aidena run瓿o do ty硊. Przez sekund by硂 strasznie a nast阷nie wszyscy 潮cznie z dzie鎚i parskn阬i 秏iechem.
-Brawo stary! -rechota Gedon -Karma te禼iowej ci dopad砤!
-Aiden skarbie. -powiedzia砤 Ava patrz眂 na niego 砤godnie -Czy ty zawsze musisz by w centrum uwagi?
Aiden zacz背 podnosi si z pod硂gi jednocze秐ie nie przestaj眂 si 秏ia. Ponownie postawi krzes硂 na 4 nogi, usiad i powiedzia.
-Wpierw ty mi wyt硊macz czemu to ja zawsze mam pecha i robi z siebie g硊pka?
-Bo to ju taka tradycja. -powiedzia砤 Ava cicho.
Ava mo縠 nie trz阺砤 si tak jak przedtem ale w dalszym ci眊u by砤 bladzie駅a. przez wi阫szo舵 czasu siedzia砤 ze spuszczon g硂w i oczami.
-Jak si czujesz? -zapyta cicho Aiden otulaj眂 縪n ramieniem.
-Buwa硂 gorzej... -odpar砤 cicho Ava.
-W ka縟ym razie... -powiedzia Dreamdiser chrz眐aj眂 lekko -...pr阣zej bym uwierzy w to 縠 dzi umr ni w to, 縠 ci jeszcze spotkam.
-Z wzajemno禼i. -odpar Sonny -Ca砤 galaktyka by砤 pewna 縠 zgin阬i禼ie w Cod Point.
-By硂 blisko 縠by ta pewno舵 mia砤 swoje potwierdzienie. -mrukn瓿a Ylva.
-To jak si stamt眃 wydostali禼ie? -zapyta Sonny z wyra糿 ciekawo禼i w g硂sie -Przej禼ie przez las a po糿iej dolin by硂 zablokowane na amen.
-Ocho. -powiedzia ze spokojem Gedon -Kto tu sobie zrodi ditour w znajome okolice jak 秏iem mniema?
-Przyznaj si... by砮m tam... raz... przez 21 lat. -mrukn背 Sonny -To nie by砤 przyjemna wizyta.
-Domy秎am si. -powiedzia Dreamdiser -
Chcesz d硊縮z czy kr髏sz wersj tej historii?
-Zna pan moj odpowied wi阠 czemu pan pyta? -Za秏ia si Sonny.
-Czyli d砳縮za wersja. -powiedzia weso硂 Aiden.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Tego popo硊dnia wszyscy siedzieli秏y w domu. M體i眂 "wszyscy" mam na my秎i siebie, Tuluz, Holdena, Ylv, Av, Geda, Aidena i Tyrona. Popo砳dnie by硂 niby spokojne: Aiden, Ged i Holden ogl眃ali mecz Mattsa w telewizji, Tyron siedzia na parapecie od okna wygl眃aj眂ego na jezioro i szczyt Mountain View i bawi si pluszakiem a my siedzieli秏y przy stole i grali秏y w karty. Po jakim czasie Holden wsya z fotela, 糽e mu si oddycha硂 przez zapalenie p硊c, poszed do Tyrona, otworzy okno i razem sobie przez nie patrzyli. Na niebie nie by硂 ani jednej chmurki, 秝ieci硂 s硂馽e i co normalne w g髍ach -troch wia硂. Min背 mo縠 kwadrans jak Holden powiedzia "Idzie burza braciszku". Zrobi硂 si ciemno jak w nocy, zerwa si taki wiatr 縠 holden kaza zabra m硂dego z parapetu bo si ba 縠 si przezi阞i a sam dalej tam sta. By koniec pierwszej po硂wy. Pami阾am 縠 poszed砮m po co do korytarza, mia砮m ze sob szklank herbaty. Holden sta dalej w oknie i czemu si przygl眃a. Wyci眊a szyj jak 縴rafa wi阠 zapyta砮m go co ciekawego widzi a on odpowiedzia "Czy ja mam omamy z gor眂zki czy jezioro zamarza?". Stan背em ko硂 niego i po prostu mnie wry硂. Z ust zacz瓿a nam bucha para, jezioro dos硂wnie zacz瓿o zamarza na naszych oczach ale to nie by硂 najgorsze. W tej samej chwili Holden wrzasn背 "LAWINA!!!". Wypu禼i砮m szklanke i polecia砮m za nim do salonu. By硂 s硑cha szum ton 秐iegu sun眂ego po zamarzni阾ym na ko舵 jeziorze. do tej pory nie wiem jakim cudem ale odsun阬i秏y dywan znad starej klapy prowadz眂ej kiedy do Biblioteki. Ledwo Holden zatrzasn背 za sob klap a lawina rozbi砤 si o dom. D紈i阫 砤manego szk砤, t阷y huk gruzu lec眂ego na g硂w a p蠹niej -przera縜j眂a cisza.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Zanim lawina z Mount Ka'Dia'Urt zd笨y砤 dotrze do miasta po潮czy砤 si z kilkoma innymi, nie mniej pot昕nymi. Miasto le勘ce w dolinie nie mia硂 najmniejszych szans 縠by wyj舵 z tego ca硂. Pojedy馽za lawina z Dia'Urt po硂縴砤 3 Hrabstwa: B髍 Naklijski, Pola Kilidia駍kie Maddox'體 i Wzg髍za Olide駍kie Dolleitan體. Miasto pad硂 przez 8 po潮czonych lawin... -powiedzia cicho Dreamdiser.
-Lawina zesz砤 w dolinach g髍skich o wiele wcze秐iej ni na reszcie planety... -powiedzia z przera縠niem w g硂sie Sonny.
-Tak... -powiedzia砤 cicho Ylva.
-Co by硂 dalej...? -zapyta cicho Sonny.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-W pierwszej chwili byli秏y pewni 縠 zginiemy. Zamkni阠i w dolinie 秗骴g髍skiej, w niezwyk砮j blisko禼i wielkiego lodowca z kt髍ego co chwil schodzi硑 lawiny 秐ie縩e... ale jednak... Jednak okaza硂 si 縠 nie jeste秏y a w takiej beznadziejnej sytiacji jak si nam wydawa硂. W Bibliotece le縜硑 wszystkie nasze ciep砮 ubrania z wizyty na Siruzie, kominek, zapa砶i, w rega砤ch masa niezapisanych ksi笨ek kt髍ych mo縩a by硂 u縴 jako podpa砶i a ka縟y stary rega to 350kg drewna. Z Biblioteki da硂 si przej舵 do spi縜rni w kt髍ej mieli秏y mas konserw, s硂ik體 z konfiturami, suszonych mi阺, owoc體 i grzyb體 a nawet kocio砮k z naszych wypraw na grilla. Na kanapach i stole le縜硑 koce. Pod tym wzgl阣em byli秏y uratowani...

Z pewnym oporem uda硂 nam si otworzy stare drzwi do Biblioteki. iana kt髍a sta砤 naprzeciw nich upad砤 na ukos wi阠 nie zablokowa砤 drzwi, a stworzy砤 nad nimi swoisty dach.
Po kilku dniach wyszli秏y pierwszy raz na zewn眛rz. By硂 piekielnie zimno, zaspy si阦a硑 niekiedy kilku metr體 a jezioro kompletnie zamarz硂. Tym co zobaczyli秏y w pierwszej chwili by硂 zawalone przej禼ie od strony po硊dniowego-wschodu. Nie dali秏y rady nic z tym zrobi wi阠 wr骳ili秏y do 秗odka. Od tego czasu wychodzili秏y na zewn眛rz ka縟ego dnia cho na chwil.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Pewnego wieczoru razem z wujaszkiem Holdenem wyszli秏y 縠by troch pooddycha zimnym powietrzem bo jego zapalenoe p硊c si pog酬bia硂.-doda Aiden.
-Tu si na chwil zatrzymajmy. -powiedzia Dreamdiser -Dalsza cz甓 tej historii mo縠 ci naprawd zdenerwowa Sonny.
-Dlaczego? -zapyta Sonny zaplataj眂 r阠e o siebie.
-Zaraz si przekonasz. -powiedzia Dreamdiser ze spokojem -Zanim jednak to si stanie musisz mi co obieca.
-Wi阠 s硊cham. -odpowiedzia Sonny lekko zaniepokojonym g硂sem.
-Obiecaj 縠 b阣ziesz si chocia stara nie zbzikowa po tym, co zaraz opowie Aiden. -powiedzia砤 Ylva z powag.
Wszyscy nie licz眂 Sonny'ego popatrzyli po sobie z niepewno禼i. Nikt nie m骻 przecz體a co Dreamdiser'owie mieli na my秎i.
-Obiecuj. -powiedzia cicho Sonny -teraz prosz, m體 dalej Aiden.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Wi阠 na czym stan背em...? Ach tak. By砤 noc, 秐ieh pada g阺to jednak widoczno舵 nie by砤 najgorsza. Stali秏y ko硂 zrujnowanego murku tu przy zej禼iu nad wod. W pewnym mom阠ie us硑szeli秏y dziwny zgrzyt jakby pisk stali na lodzie. Razem z wujaszkiem uznali秏y 縠 musi to by d紈i阫 禼iskanego lodu. Po chwili ciszy zn體 mo縩a by硂 us硑sze ten d紈i阫 lecz yum razem na 秗odku jeziora pojawi硂 si halo -jakby kula 秝iat砤. Przez chwil wydawa硂 mi si 縠 mam halucynacje a sekund p蠹niej us硑sza砮m huk walenia kopyt o l骴...
W tej samej chwili Holden wrzasn背 "AISZAAA!!!". Zamurowa硂 mnie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Sonny uderzy pi甓ciami o st蟪. Po jego minie mo縩a by硂 pozna 縠 by przera縪ny.
-Aiden BGAM POWIEDZ 疎 疉RTUJESZ! -kezykn背 powstrzymuj眂 si od z砤pania przyjaciela za ko硁ierzyk od koszuli.
-Nie stary, to nie 縜rt. -powiedzia Aiden z powag -S rzeczy z kt髍ych nie wolno 縜rtowa, nigdy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Lecia砤 na Kwazarze samym 秗odkiem jeziora. Kwazar skaka w cwale pokonuj眂 jednocze秐ie spore odleg硂禼i. Po ka縟ym uderzeniu kopyt l骴 砤ma si jak kawa砮k op砤tka a spod reszty pokrywy wyziera砤 b酬kitna woda. Razem z wujem wiedzieli秏y 縠 je秎i cho troch zwolni to wpadn do wody i uton. W tamtym miejscu jezioro mia硂 3km g酬boko禼i, nie by硂by ratunku. Pow硂ka lodowa zacz瓿a kruszy si te przed ni wi阠 wykona砤 taki drift kt髍ego niejeden kaskader by jej pozazdro禼i i po硂縴砤 kuca na zakr阠ie. W ten spos骲 dotarli na brzeg. Kwazar na koniec potkn背 si o jaki kamie, Aisza wylecia砤 z siod砤 i polecia砤 prosto na Holdena z okrzykiem "WUJA TY 痀JESZ!". Pezwz te wrzaski reszta wyl阦砤 si z do硊 na zewn眛rz. To by砤 taka chwila kt髍ej si cz硂wieku nie zapomina. Z tytu硊 ca砮j radochy dopiero po chwili zobaczyli秏y 縠 Aisza nie wygl眃a砤 normalnie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Co masz na my秎i? -zapyta Sonny kt髍emu z nerw體 zacz瓿y trz倍 si r阠e.
-Z wygl眃u zewn阾rznego nic si nie zmieni砤. -powiedzia Gedon -Bladosk髍y potworek, czarne w硂sy i ciemno- kobaltowe, prawie granatowe oczy.
-Wygl眃a砤.... jak to powiedzie... doro秎ej. -powiedzia砤 Ylva -To nie by砤 ta sama blisko 12-o letnia dziewczynka kt髍 ka縟e z nas widzia硂 kilka dni wcze秐iej, to nie by硂 to samo dziecko, kt髍e kilka dni wcze秐iej bawi硂 si lalkami i zajada硂 galaretk z bit 秏ietan. By砤 ubeana w Mi秌ow fioletow kurtk z futerkowym podszyciem, bia硑 swetr, niebieskie jeansy i br眤owe buty z giterkiem niewoadomego pochodzenia. Na plecach mia砤 ko砪zan i 硊k, przez szyj, na d硊gim pasku mia砤 przewoeszony... karabin obezw砤dniaj眂y... Technoidu.
Na wspomnienie tego ostatniego wszystkim odj瓿o mow.
-Uciek砤 od Vito,... prawda? -powiedzia Sonny zakrywaj眂 oczy d硂ni -Sk眃... wzi瓿a... karabin...?
-Tak, na dodatek w 秗odku nocy. -powiedzia砤 cicho Ava -Pok丑ci砤 si z Vito bo nie chcia jej pokaza jakiego wa縩ego papieru.
-M體ili秏y wam, 縠 to nie jest dobry pomys 縠by j z nim zostawi. -powiedzia砤 Ylva miarkuj眂 s硂wa.
-Trzeba by硂 pos硊cha... -mrukn背 Sonny.
-Przyzna砤 si p蠹niej, 縠 poczeka砤 w lesie zanim wyszli禼ie z domu i sama do niego wesz砤. -powiedzia砤 Tuluza zbieraj眂 szklanki ze sto硊. -Siedzia砤 tam ca硑 ten czas...
-Tam musia kto przyj舵... -j阫n背 Sonny -W inntm wypadku sk眃 wzi瓿a by karabin obezw砤dniaj眂y...
-Przyszed... i to nawet nie jeden a sze禼iu ludzi. Jak si p蠹niej Aisza dowiedzia砤 z rozkazu... Bleylocka. -powiedzia Dreamdiser z powag.
-Mo縠 i ich by硂 sze禼iu ale do jasnej ciasnej przegrali z 12-o latk, nawet nie bo Aisza urodziny ma w pa糳zierniku. -powiedzia Aiden z lekk ironi w g硂sie.
-Co?! -powiedzia Sonny podnosz眂 oczy na Aidena.
-Ba co. -za秏ia si Aiden -Ka縟y z tych osi砶體 sko馽zy ze strza潮 w gardle. Jak mi nie woerzysz to powiem ci 縠 ca砤 ta akcja zosta砤 nagrana przez kamer kt髍a by砤 przypi阾a do obro縴 twojego kochanego psiaka kt髍ego zreszt Aisza ze sob przywioz砤 na grzbiecie kucysia.
-Rio zeskanowa wszystkie pliki z kamery uwzgl阣niaj眂 nagranie z tej rze糿i mi阣zy lasem iglastym a wrzosowiskami ale wol ci jak narazie nie pokazywa tej masakry. -powiedzia Gedon trzymaj眂 p硑t w r阠e -M硂dej op砤ci砤 si nauka 硊cznictwa- i tego normalnego i tego konnego.
-Bior眂 pod uwag to, 縠 tak celnie strzela硂 dziecko mo縩a by硂 si przerazi. -mrukn瓿a Ava.
-Nie 縜l mi ich i ciesz si 縠 kto ich zaszlachtowa. -powiedzia warcz眂 Aiden -Sama widzia砤 co w ich statkach znalaz砤 Aisza, jakie mieli rozkazy wzgl阣em bliskich nam os骲... zas硊縴li na to, co ich spotka硂.
-Wiem o tym Aiden, -powiedzia砤 cicho Ava -Pami阾aj tylko 縠 to zrobi硂 dziecko a nie ty i to nie ty mia砮 z tego tytu硊 wyrzuty sumienia.
-Uwierz mi 縠 gdybym tam by to zrobi bym to za ni. -powiedzia Aiden kt髍y z砤godnia w tej chwili -Jeden z tych drani wykr阠i jej r阫 w stawie do krwi, mia砤 na nim zawi眤any banda...
-W skr骳ie m體i眂... Kiedy policzy砤 si ju z tymi lud糾i zabra砤 z uch statk體 amunicj u kanistry z paliwem, i te... kartki. -powiedzia Dreamdiser wstaj眂 z krzes砤 -Nie powiem ci co na nich pisa硂 bo to by硂 po prostu przera縜j眂e. wszystko to ukry砤 w swojej kryj體ce w jaskiniach. Oi糿iej zacz瓿a wynosi eszystkie pami眛ki z domu.
-Kiedy j wyedy zobaczyli秏y mia砤 przy sobie twoj torb wypchan po brzegi rzeczami. -powiedzia砤 Ylva -Reszt mia砤 ukry w tej samej jaskini co paliwo co zreszt w p蠹niejszym okresie okaza硂 si prawd.
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
-Aisza zabawi砤 u nas kr髏ko. Nast阷nego dnia zabra砤 Rio i pojechali do dworku ojca. Zapytasz pewnie po co? Aisza chciala sprowadzi stado ojca do dolint 縠by chocia jedno z dw骳h bezpieczniejsztch przej舵 mo縩a by硂 odgruzowa. W okolicy dworku spotka砤 g丑wnie wilki kt髍e wysz硑 z lasu ale u z nimi si policzy砤. Przeprowadzi砤 Now Grani 46 koni mojego ojca. niesty by nieprzyjemny tego skutek -stary most pad. Oba przej禼ia okaza硑 si nie do ruszenia. Wydawa硂 si 縠 jeste秏u bez szans bo ostatni drog ucieczki by砤 droga przezStar Gra kt髍a by砤 skrajnie niebezpieczna. Wtedy Aiszy przyszed na my秎 szalony pomys. Przed zej禼iem lawiny zabra砤 ze st骿u dziwne ustrojstwo o kt髍ym nie wiedzia砤, czym jest. Okaza硂 si, 縠 by to przeka糿ik wielokrotny wi阠 po uzyskaniu pewnej wysoko禼i mo縩a bu硂 wys砤 do kogo wiadomo舵 g硂sow. Niestety jak ju wspomnia砮m wymaga硂 to znacznej wysoko禼i, sygna musia dotrze do powtarzacza na orbicie. Aisza jak na ryzykanta chcua砤 jecha sama aczkolwiek spotka硂 si to z ostrym sprzeciwem z naszej strony. Holden by wyko馽zeniu zdrowia ale upar si 縠 pojedzie z ni. Podr罂 w jedn stron na szczyt Mountain View zaj瓿a im 16 godzin. Jako 縠 Rio ma odbiornik takich fal odebrali秏y wiadomo舵 od Aiszy "Rodzice po nas lec!". Mia砤 racj. Jamal i Alice zabrali Holdena w op砤kanym stanie na statek. Aisza upar砤 si 縠 musi ich prowadzi przez Star Gra nad kt髍 z powodu lawin zerwa硑 si fragmenty nawis體 skalnych. Wracaj眂 do Cod Point zahaczyli jeszcze o p砤skowy縠 na kt髍ych pod nawisem skalnym sta nasz nietkni阾y prom. Alice z Aisz zdo砤硑 go odpali ale paliwa rizrychowego by硂 tylko na tyle by przelecie do samej doliny. w p蟪 godziny w miejscu w kt髍ym kiedy sta硂 wielkie drzewo pod kr髍ym wszyscy lubili秏y siedzie wyl眃owa硑 dwa ma砮 promy.
- - - - - - - - - - - - - - - - -
 
Hanowerka
Witam wszystkich. u秏iech
Dzi nadszed ten dzie. Oto przed wami ukazuje si zako馽zenie opowiadania 3. Prosz was o wypowiedzenie si w temacie co mog砤bym w tych opowiadaniach poprawi, bo wszelkie wskaz體ki s dla mnie na wag z硂ta. Co dodatkowo? W tej cz甓ci zaczyna pojawia si w wi阫szej ilo禼i "dziwny j陑yk" kt髍y dawno temu sobie wymy秎i砤m, wyst阷uje tak縠 ma砮 nawi眤anie (dok砤dniej nazwa) z Universum Wied糾ina kt髍ej w dalszej cz甓ci swojej opowie禼i zmieni砤m znaczenie za pomoc wspomnianego ju wcze秐iej dziwnego j陑yka. W pierwszej chwili chcia砤m t nazw zamieni wy nie wi眤a砤 si z Wie秌iem ale niestety nie mia砤m pomys硊 na co wi阠 jak by硂 zapisane kiedy to tak samo zapisa砤m teraz.
Za wszystkie b酬dy jak i zamian liter z g髍y przepraszam.
Mi砮j lektury. grin

3(81). Duchy przesz硂禼i (zako馽zenie)

- - - - - - - - - - - - - - - - -

-Pewnie uwa縜sz 縠 ta historia w砤秐ie si ko馽zy. -powiedzia Dreamdiser podchodz眂 do okna -Niestety nie jest to koniec -jeste秏y mniej- wi阠ej w po硂wie.
-Jak ju zosta硂 powiedziane na naszym statku w teorii by硂 na tyle paliwa aby dolecie do miasta. -powiedzia砤 Ylva podnosz眂 oczy na dzieci kt髍e przys硊chiwa硑 si rozmowie.
-W praktyce tak st昕a硂 縠 da硂 si na nim co najwy縠j dolecie do Cod Point. -doda Aiden.
-W takim wypadku jeden prom zosta by unieruchomiony na amen gdyby nie fakt 縠 Aisza zabra砤 ze statk體 kanistry. -powiedzia Dreamdiser odwracaj眂 twarz od okna.

---------------------------------------------

-Pami阾am jak Aisza 縜r砤 si z ojcem, bo zabroni jej wraca na Wrzosowiska. Saam wiesz jaka Aisza potrafi by uparta. Wylecia砤 w 秗odku nocy z domu, zabra砤 Kwazara, stado mojego ojca i za硂筷 si 縠 pojecha砤 by sama gdyby nie to, 縠 Aiden j nakry. W przeciwie駍twie do Jamal'a my nie s眃zili秏y 縠 pomys Aiszy by idiotyczny. Aiden napisa Avie na kartce 縠 jedzie z Aisz po kanistry i odda stado Ormianie Maddox.

--------------------------------------------

-Ormiana by砤 wtedy na Akillianie? -zapyta ze zdziwieniem Sonny.
-W czasie eksplozji? Nieee... -pokr阠i g硂w Dreamdiser -Przylecia砤 z Halabertem Dolleitanem z Xizonu kilka dni po ca硑m zdarzeniu. Przywie糽i ze sob 縴wno舵, koce, lekarstwa i co pewnie zabrzmi dziwnie -konie.
-Zwie糽i na Akillian stado z Xizo駍kich Stajni Cesarskich? -powiedzia z pog酬biaj眂ym si zdziwieniem Sonny.
-Co si tak patezysz? -za秏ia si Dreamdiser -Pami阾aj 縠 Ormiana i Halabert poza tytu砮m ostatnich Hrabi體 P髄 Kilidia駍kich i Wzg髍z Olide駍kich maj te tytu硑 Lord體 Protektor體 w Cesarskich Stadninach na Xizonie wi阠 nawet z najdro縮zymi ko駇i galaktyki mogli i pewnie mog do tej pory robi co im si 縴wnie podoba.
-Racja. -powiedzia cocho Sonny u秏iechaj眂 si pod nosem.
-Czy tylko mnie nazwisko "Maddox" kojarzy si tylko z jednym? -zapyta Thran.
-Technoid -mrukn阬i ch髍em Snbow Kids'i.
-Tragne skojarzenie. -powiedzia Tuluza Dreamdiser mieszaj眂 co w garnku -Ormiana jest c骵k Duke'a.
W tej chwili Snow Kids'i popatrzyli po sobie z niedowierzaniem. Ca砤 ta sytacja wywo砤砤 u starszych uczestnik體 rozmowy szale馽zy napad 秏iechu.
-Naprawd s眃zili禼ie 縠 Maddox jest starym kawalerem? -zapyta weso硂 Aarch.
-Tak szczerze to... tak. -powiedzia砤 u秏iechaj眂 si Mei.
-Czyli trzeba spraw naprostowa. -powiedzia weso硂 Dreamdiser -Mo縠 ci昕ko w to uwierzy ale Duke kiedy naprawd by 縪naty. Jak pewnie wiecie u nas na Akillianie Wojna Flux'體 trwa砤 tylko 11 miesi阠y. Ormiana urodzi砤 si w samym 秗odku wojny na Akillianie. Powiedzmy 縠 praktycznie od razu po tym Duke odes砤 dla protekcji 縪n do jej rodziny na Luanie... Powiedzmy 縠 to, co si tam wydarzy硂 2 miesi眂e p蠹niej zmieni硂 bieg wojny, no ludzie przej縠li na oczy. W czasach kiedy chodzili禼ie do szko硑 pewnie to co si tam sta硂 mieli禼ie opisane jako "Interwencja Lua駍ka".
-Z tego co pami阾am w ksi笨kach pisa硂 縠 Lua馽zycy podobno spiskowali przeciwko Stowarzyszeniu Flux'a. -powiedzia Thran z niepewno禼i.
-Tak naprawd by硂 zupe硁ie na odwr髏. -powiedzia Sonny z powag -Stowarzyszenie znalaz硂 w Lua馽zykach koz砤 ofiarnego, oskar縴硂 o spisek, wpad硂 na Luan kt髍a od pocz眛ku wojny og砤sza砤 si za neutraln i urz眃zi硂 krwaw rze糿i nie oszcz阣zaj眂 NIKOGO.
-K砤nia si wiedza m昕a historyczki z wydzia硊 Staro縴tnych Cywilizacji? -zapyta Aiden u秏iechaj眂 si szeroko i poryszaj眂 brwiami.
-Hahaha. -za秏ia si lekko Sonny -K砤nia砤by si gdybym zacz背 ci tu recytowa "Nasis d'a L'oseign'e Faero" {czyt. Nazis da Lozein Faaro} z pami阠i, a sam dobrze wiesz 縠 tego nie potrafi.
-Ocho zapachnia硂 Dialektem Werazjo駍kim. -zachichota砤 Ylva -A pami阾asz przynajmniej co to znaczy?
-Eee...-he, -he. -i秏iechn背 si Sonny -Daj mi sekund. "d'a L'oseign'e Faero" oznacza "Utracony 秝iat" a "Nasis"... zale縜硂 od tego jak si pisa硂... "Hymn"? Wysz硂 by "Hymn Utraconego iata".
-Tak blisko a jednak tak daleko. -za秏ia si Aiden -Pomyli硂 ci si z "Nalis", "Nalis" ma r罂ne znaczenia. "Nasis" oznacza "pie恶" wi阠 ca砮 wyra縠nie oznacza "Pie恶 Utraconego iata".
-Wiedzia砮m 縠 co przekr阠. -powiedzia weso硂 Sonny -Powiedzmy 縠 nie jestem humanist.
-Jakbt to w takim wypadku powiedzia砤 Mi秌a "To nie jest wym體ka" -parskn背 Gedon -Uczy砮 si tego tak samo d硊go jak my.
-Powiedzmy 縠 ludzie dziel si na dwa typy: ludzie kt髍zy 砤pi ten je縴k z pr阣ko禼i 秝iat砤 i potrafi nim m體i bez zaj眐ni阠ia jak na przyk砤d Mira ale s i tacy jak na przyk砤d ja, kt髍ym to nifdy nie wejdzie do g硂wy i kt髍zy nie potrafi skleci w nim ani jednego poprawnego zdania.
-To nie do ko馽a prawda. -powiedzia砤 pani Tuluza opieraj眂 si o krzes硂 m昕a. Co prawda ludzi kt髍zy biegle pos硊guj si Dialektem, nie licz眂 Draper體- no tak poprawnie powinno nazywa si ludzi pochodz眂ych z Luany- jest bardzo ma硂 ale s te tacy ludzie jak np. Aidenlt髍zy mo縠 u wszystkich pokr阠onych s丑w nie s w stanie wym體i ale og髄nie m體i w tym j陑yku potrafi.
-No chyba ka縟y jest w stanie powt髍zy takie "Anais nomina". -powiedzia ze spokojem Ged.
-"St骿 natychmiast" -t graz chyba znasz na pami赕 stary. -za秏ia si Aiden.
-Gdybym jej nie zna to Aisza ju dawno temu by mnie stratowa砤 Kwazarem, wi阠 tak, t jednak akurat dobrze znam. -za秏ia si Sonny -Polecam konie szkolone w Draperskim j陑yku tylko po to, 縠by komu dopiec.
-My秎isz 縠 twoja niepe硁oletnia uwcze秐ie szwagierka szkoli砤 swojego kuca po Drapersku tylko po to 縠by ci dra縩i? -parskn瓿a Ava kt髍a do tej pory siedzia砤 cicho -Problem Aiszy by taki, 縠 Werazjon za prosto wchodzi jej do g硂wy a dodatkowo i dziadek i Vito i Ormiana szkolili konie na komendach werazjo駍kich -ot czemu Kwazar sucha w tym a nie w innym j陑yku.
-To wuy硊macz mi dlaczeho... -zacz背 Sonny.
W tej samej chwili do rozmowy wtr眂i si Tyron.
-HALOOOO! Czy tylko ja zauwa縴砮m 縠 co 2min. zmieniacie temat? Najpierw by硂 o zlodowaceniu i wycieczkach taty z Aisz p蠹niej o Cesarskiej Stadninie na Xizonie, o ostatnich Hrabiach, o Ormianie Maddox, O historii rodziny Pana Duke'a, o k砤mstwach historycznych zwi眤anych z "Rzezi Luany", o Dialekcie Werazjo駍kim z przyk砤dami, o typach ludzi kt髍zy s mniej czy bardziej sk硂nni do nauki tego j陑yka, o szkoleniu koni w r罂nych j陑ykach i w ko馽u 縠 12-o latka trenowa砤 konia w dziwnym j陑yku tylko po to 縠by dopiec szwagrowi. Czy wy si s硑szycie? Dziadku mam pytanie. Czy takie egzocysterny odbywa硑 si te te 20 lat temu czy to wymys chwili obecnej?
Podczas ca砮j swojej wypowiedzi ch硂pak szeroko si u秏iecha. Wygl眃a na rozbawionego zaistnia潮 sytuacj.
-Tyron, Tyron, Tyron. -powiedzia stary Dreamdiser zwracaj眂 si do wnuka -Gdyby takie egzocysterny nie odbywa硑 si dawniej to ju dawno bym ich zatrzyma. Co do ci眊砮j zmiany tematu... To chyba tylko dlatego 縠by unikn辨 przykrych temat體.
-Dobra! Koniec lingwistyczno- ko駍ko- szwagiersko-zemsto-podobnych temat體. Mo縠my o tym pogada kiedy indziej. -powiedzia Aiden.
-Wracaj眂 do Maddox'a. Podczas Rzezi jego 縪na zgin瓿a wi阠 zosta sam z 2-wu miesi阠zn dziewczynk. -powiedzia Dreamdiser -Poza ojcem Ormiana mia砤 jeszcze Jacoba -jej dziadka a ojca Duke'a. Jako 縠 by砤 jedyn dziewczyn w rodzinie -bo i matka Duke'a lata wcze秐iej zmar砤- zawsze ny砤 oczkiem w g硂wie obu Maddox'體. To co mo縠 wyda si wam dziwne -od ma硂禼i by砤 trzymana z daleka od Technoidu i wielkich miast, wychowa砤 si w dworku Maddox'體 na wsi. Po oddaniu Technoidu Duke'owi Jacob zacz背 uczy ja szkolenia i hodowli koni. Nigdy nie by砤 w szkole -yak samo jak te dwie.
Ava i Ylva zacz瓿u chichota.
-By硂 si nie budowa 40km od najbli縮zej szko硑. -powiedzia砤 ironicznie Tuluza siedz眂a obok m昕a.
-Nauczanie domowe zawsze przyjemna rzecz. -za秏ia砤 si Ylva.
-Tia... By砤 nas 8-ka z czego 6-ka z jednego rocznika. Dwa wyj眛ki to Matts i Aisza. Matts starszy o rok a Aisza m硂dsza o par lat. Ja, Sonny i Ged z naszego rocznika chodzili秏y do szko硑 a baby w grono kt髍ych grono zaliczamy Ylv, Av i Mi秌 mia硑 nayczanie domowe... -wymrucza Aiden.
-Oj daj ju spok骿! -parskn瓿a Ava -Piekili禼ie si o to ca砮 dzieci駍two, nie do舵 ju?
-Ava ma racj. -doda砤 Ylva -Poza tym testy mia硑秏y te same co wyw szkole tylko pisa硑秏y je w innych terminach, 秝iadectwa szkolne mamy wydane normalnie normalnie.
-A tam mama, ciocia przejmujecie si. -powiedzia Tyron staj眂 za ich krzes砤mi -Komu si zaczyna kryzys wieku 秗edniego temu takie paninki dra縧iwe.
W jednej chwili Aiden i Gedon popatrzyli na ch硂paka wyba硊szonymi oczami, Aba, Ylva i Tuluza przygryza硑 wargi by powstrzyma si od 秏iechu s stary Dreamdiser zacz背 秏ia si w 縴we oczy.
-Co to za odzywki, DO TATUSIA?! -za秏ia si Aiden.
-Yo mnie rusza硂 15 lat temu, nawet nie... 18 lat temu. -powiedzia ch硂pak staj眂 za krzes砮m ojca.
-Ja ci kiedy ch硂pie udusz, wiesz o tym? -powiedzia Aiden u秏iechaj眂 si szeroko i 砤pi眂 syna za szyj.
-Jasne, jasne. Pogadamy za 10 lat to zobaczymy kto b阣zie silniejszy. -powiedzia ch硂pak uwalniaj眂 si z i禼isku.
-W ka縟ym razie Ormiana nigdy nie mia砤 nic wsp髄nego z Technoidem. -powiedzia w ko馽u Dreamdiser -Nied硊go po 18 urodzinach wyjecha砤 pracowa w Stadninie Cesarskiej, wzi瓿a 秎ub z Halabertem Dolleitanem i tam ju zostali -ot- ca砤 historia.
-Ormiana by砤 od nas starsza. -powiedzia砤 Ava -Ptzyja糿i硑秏y si. Dawno temu jak wujek pojecha projektowa Maddox'om ogr骴 przy dworku to pieli砤 z nami grz眃ki. Aisz lubi砤 od zawsze.
-Do tego zmierzam. Jak si wtedy zobaczy硑 na rynku miejskim tak si sobie na szyje rzuci硑. -powiedzia ze spokojem Aiden.

-----------------------------------------------------

-Ormiana powiedzia砤 縠 zabierze konie na Xizon jak tylko odgtuzuj Akademi. Aisza u縴szy砤 im jeszcze w tym celu Kwazara a ja Toscany wuja Holdena. Uda硂 im si odsun辨 kolumny spod g丑wnej bramy u wypu禼i ludzi. Grunt by taki 縠 Akademia sta砤 pod pionowym klifem i wi阫szo舵 秐iegu przelecia砤 z yuyu硊 p阣u nad ni a nie spad砤 na ni. Robi硂 si p蠹no wi阠 Ormiana zabroni砤 nam jecha na Wrzosowiska. Jako 縠 przedtem dosya砮m kr髏kofal體k wys砤砮m reszcie wiadomo舵 縠 nas nie wypuszcz do rana z rynku i 縠 nic z tym nie zrobimy. Nied硊go potem tak mocno zacz背 pada 秐irg, 縠 ledwo na 2 metry mo縩a by硂 co zonaczy. Ormiana chcia砤 da Aiszy zimow kurtk i we硁iany szalik ale ta odm體i砤. Chodzi砤 po obowozowisku w tej samej fioletowej kurtce i bia硑m szaliku kt髍y za czasu pobytu w domu wrzuci砤 do torby a o kt髍ym zapomnia砤. W r阫ach trzyma砤 ten lampion przez kt髍y zobaczyli秏y j wtedy na jeziorze. Przez wi阫szo舵 czasu siedzia砤 ko硂 koni kt髍e dosta硑 siano, p蠹niej zacz瓿a kluczy bez celu mi阣zy ogniskami. Siedzia砮m z Ormian i Halabertem. Po jakim czasie Ormiana powiedzia砤 縠 p骿dzie poszuka Aiszy. Mo耜硂 mo縠 10 minut jak dostali秏y z Halabertem wiadomo舵 縠 mamy do niej przyj舵 bo Aisza si nie ruszy z miejsca w kt髍ym jest. Ponios硊 mnie nogi. Nie mia砮m poj阠ia gdzie lec ale jakim cudem wpad砮m na Ormian. Reszt dystansu szli秏y powoli. Zosta硂 mo縠 15m do przej禼ia, nic nie widzia砮m ale us硑sza砮m p砤cz i czuj szept "B砤gam.... Nie p砤cz potworze..."...

------------------------------------------

-By砤 tylko jedna osoba, kt髍a mia砤 w zwyczaju nazywa Aisz potworem...
-...Matts... -powiedzia Sonny zakrywaj眂 twarz d硂駇i.

-----------------------------------------------

--Le縜 na jakiej sk髍ze przykryty kocem. By blady jak 秐ieg, oczy mu b硑szcza硑 z gor眂zki. Kto mi powiedzia, 縠 ma przerwan t阾nic... Benon i Haley wyci眊n阬i go ze stadionu. Podesz砮m do niego. Podni髎 g硂w i powiedzia "To si nazywa nag砤 zmiana pogody co nie braciszku?"... Wariat... Wiedzia 縠 umiera a jednak stara si zachowa poczucie humoru... Skontaktowa砮m si p蠹niej z reszt. Powiedzia砮m 縠 Matts jest w obozie... ale 縠 raczej d硊go ju nie po縴je. Siedzieli秏y z nim do samego rana. W pewnej chwili przyszli po nas Jamal i Donatan. Zabra砳秏y Mattsa na statek i po硂縴li縨y na drugim 丑糼u ko硂 Holdena. Pewnie si zastanawiasz jak to mo縧iwe 縠 prze縴 tyle czasu... T阾nic zaraz po wyci眊ni阠iu ze syadionu zszyli mu laserem ale to nie mnienia硂 faktu 縠 potrzebowa transfuzji krwi... Aisza zabroni砤 mi si rusza z miejsca. Powiedzia砤 縠 do jaslo wejdzie z ojcem i Donatanem. Ja zosta砮m z Matts'em.

------------------------------------

-Razem z Jamal'em i Aisz weszli秏y do jej jaskini i powyci眊ali秏y wszystkie rzeczy. Zosta硂 nam tylko polecie do Cod Point, odpali prom i lecie. -powiedzia Dreamdiser z powag -Problem by tylko w tym 縭 e ostatniej chwili Aisza gdzie znikn瓿a.

-----------------------------------------------

-Od razu pomy秎eli秏y 縠 mog砤 pojecha "do domu". Wzi阬i秏y z Jamal'em Toscam i poszli秏y w tamt stron. Po drodzew spotkali秏y Ormian i Halaberta kt髍zy powiedzieli nam 縠 znale糽i reszt... rodzic體 twoich, Aidena i Gedona.
Powiedzieli秏y... 縠 p蠹niej po nich przylecimy a potem zapytali秏y czy nie widzieli Aiszy. Ormiana zrobi砤 si blada jak us硑sza砤 縠 Ausza gdzie zwia砤. Zaproponowa砤 縠 pojedzie z nami. Zgodzili秏y si. Da砤 nam jeszcze jednego konia, 縠by nikt nie laz na piechot i pojechali秏y. To by pierwszy dzie kiedy widoczno舵 by砤 nieograniczona, niestety to co zobaczyli秏y i us硑szeli秏y z daleka by硂 przera縜j眂e...
*wspomnienia*
[Aisza siedzi na Kwazarze, w r阫i trzyma napi阾y 硊k z trzema podpalonymi strza砤mi. Jest w禼iek砤, z kobaltowych oczu sypi si jej iskry i zgrzyta w pe硁i obna縪nymi z阞ami. Tu ko硂 konia stoi naje縪ny bia硑 pies w rude 砤ty, obna縜 k硑 i warczy. Na szyi ma fioletow obro筷 ze znaczkiem. Kilka metr體 dalej pod wielk sosn stoji z硂to-rudy, zielonooki m昕czuzna w kt髍ego stron celuje dziewczynka. Kilka metr體 dalej stoi czarnow硂sa, m硂da dziewczyna.]
-CZY TY WIESZ CO ZROBI?! PRZEZ CIEBIE TYSIE LUDZI ZGIN剩Y! -wrzeszcza砤 Aisza.
-AOSZA ZOSTAW VITO! -wrzasn背 Jamal p阣z眂 w stron c髍ki.
Przez u砤mel sekundy by砤 odwr骳ona w stron ojca w kt髏rgo wystrzeli砤 p硂n眂 strza酬. Przelecia砤 ti nad jego g硂w. Ko przera縪ny wbi kopyta w 秐ieg i w sekund stan背 w miejscu.
-AISZA BGAM! GDYBYM WIEDZIA, 疎 TO SI NAPRAWD MO疎 STA TO BYM POWIEDZIA! -j阠za Vito stoj眂 pod drzewem.
-KOLEJNE KMSTWO?! PRZEZ OSTATNIE MIESIE NASCHAM SI ICH DI疧, BARDZO DI疧... JESZCZE JEDNO I CZRA GORYCZY ZOSTANIE PRZELANA... -warcza砤 dziewczynka.
-Aisza zastan體 si! Ile lat znasz mnie i Vito?! Wiesz, 縠 w 縴ciu by ci nie ok砤ma! Masz takie wra縠nie bo bliscy ci ludzie nie zawsze m體ili ci o wszysykim! MASZ 11 LAT AISZA, 11 LAT! Dla bliskich i dla nas jeste dzieckiem, a dzieci trzeba chroni, eozumiesz! -wrzeszcza砤 dziewczyna stoj眂a kilkana禼ie metr體 dalej.
-WY NIC NIE ROZUMIECIE! Z WASZEJ RODZINY WSZYSCY Z TEJ MASAKRY WYSZLI CA! A CO JA MAM POWIEDZIE?! DZIADEK ALBRECHT, LAKLAN, KLARA, SAMUEL, ROZALIA, NATANIEL, SANDRA, SIOSTRA, SZWAGIER, SIOSTRZENIEC...A NIEDGO MATTS I WUJEK HOLDEN! --wykrzykiwa砤 dziewczynka kt髍ej g硂s zacz背 si 砤ma z powody p砤czu.
W tej samej chwili wypu禼i砤 z r阫i dwie pozosta砮 p硂n眂e strza硑 kt髍e nast阷nie spad硑 na 秐ieg.
-Tak mi przykro okruszku... -wyszepta Cito podchodz眂 powoli do kuca.
-NIENAWIDZ CI! NIE CHC CI WIDZIE NA OCZY NIGDY WI蔆EJ W 痀CIU! -wrzeszcza砤 dziewczynka przez p砤cz.
M硂dzieniec rzuci si w stron kuca chc眂 zatrzyma ma潮 przed ucieczk jednak w tej samej chwili 縰ci si na niego 砤ciaty pies. Wbi k硑 w r阫 i zacz背 szarpa z ca砮j si硑. W tym samym czasie ko dziewczynki cofn背 lew przedni nog a nast阷nie przysiad na zadzie jednocze秐ie machaj眂 dwukrotnie przednimi nogami w powietrzu. W nast阷nej sekundzie do skoczy prosto przed siebie pokonuj眂 tym samym kilka metr體 i w padaj眂 do lasu w szale馽zum cwale. Chwil p蠹niej konie dreamdiser'a i Maddox'體ny wykona硑 t sam czyno舵. Zanim jednak znikn阬i w jesie do Jamala dobieg krzyk.
-JAMAL ZABIERZ DAISY I RAZEM Z ALAN ZAJMIJCIE SI VITO! JA I ORMIANA JEDZIEMY ZA AISZ!
[powr髏 do chwili obecnej]

-Wiem, 縠 to okropne ale tak po prostu by硂 i nikt tego nie zmieni. -powiedzia砤 cicho Tuluza k砤d眂 Sonny'emu d硂 na ramieniu.
-Z砤pali秏y j zaraz przed borem Naklijskim. Do czasu naszego przyjazdu na ptom zd笨y砤 mi i Ormianie powyrywa po硂w w硂s體 z g硂wy. Ca硑 czas wrzeszcza砤 縠 chce 縠by ten koszmar ju si sko馽zy... -powiedzia Dreamdiser cicho.
-Wieczorem tego dnia zmar Matts ale wiem, 縠 zd笨y porozmawia z Aisz w towarzystwie Aidena. -powirdzia砤 Ylva stukaj眂 palcami o szklank.
W tej samej chwili wszyscu zwr骳ili g硂wy w stron Aidena kt髍y sta w progu przeszklonych drzwi na taras i przygl眃a si stadku koni stoj眂emu za bia硑m ogrodzeniem kilkadziesi眛 metr體 od domu.
-Nie 硊d糲ie si. -powiedzia砤 cicho Ava -On nie powie o czym rozmawiali, nie powiedzia nikomu od 21 lat i nie zanosi si na to by si to zmieni硂...
-Ca潮 8-k pochowali秏y w zagajniku 秝ierlpwym w p蟪nocno- zachodniej cz甓ci Doliny Raj. -powiedzia Gedon ze spokojem.
-Od tamtej chwili ucieczki Aiszy si sko馽zy硑, no mo縠 poza jednym razem kiedy pojecha砤 na groby bez pozwolenia. -wymrucza Aiden kt髍y w dalszym ci眊u przygl眃a si koniom.

------------------------------------

-Jamal za ni pojecha a jak wr骳ili to o秝iadczy 縠 w trybie natychmiastowym musz wyjecha z Akillianu bo w innym wypadku Holden te umrze a Aisza nabawi si jakiej choroby psychicznej. Sk眃 to przypuszczenie? Holden kaszla krwi a Aisza przy okazji wizyty na grobach zacz瓿a si na g硂s zastanawia czemu lawina przed kt髍 ucieka砤 z Wrzosowisk jej wtedy nie zabi砤. Dziewczyny p蠹niej na ni troch nawrzeszcza硑... 縠 nie wolno jej nigdy tak m體i ale jedyna odpowied Aisz brzmia砤 "Mam do禼...". Siad砤 na pniu powalonego drzewa i praktycznie przesta砤 si rusza. To chyba wtedy jej organizm si zorientowa jak bardzo zm阠zona, wych硂dzona i niedo縴wiona jest Aisza bo po prostu straci砤 przytomno舵. Ostatnie co pami阾am z Akillianu to Ava i Tyron tul眂y Aisz i Jamaj wprowadzaj眂y konie do luku baga縪wego. Pami阾am jak Alice powiedzia砤 "Donatan nie zostawajcie tu d硊go. Widzimy si na Genesis!" a p蠹niej odlecieli...
Nast阷nego dnia spakowali秏y reszt rzeczy ky髍e zosta硑 w bibliotece, zatankowali秏y prom i polecieli秏y do miasta. Spotkali秏y tam Bebona i Haley wi阠 zaproponowali秏y 縠 podrzucimy ich na Genesis skoro sami te tam lecimy. Wylot z Akillianu nie by przyjemny. Po wyj禼iu na orbit Ava i Ylva od razu zadzwoni硑 do Aiszy. By砤 w szpitalu. Dok砤dniej to siedzia砤 na 丑縦u na kt髍ym le縜 Holden. Rozmawia硑 razem przez jaki czas ale w pewnej chwili co jakby eksplodowa硂 przed 秗odkiem promu. Aisza zacz瓿a wrzeszcze "Co si dzieje?!". W tej samej chwili po潮czenie zosta硂 zerwane a my wpadli秏y do yego piekielnego portalu...

----------------------------------

-Nasz prom pewnie sko馽zy by tak samo jak wasz gdyby nie to, 縠 my w swoich silnikach mo縠my odwraca ci眊. Statek wyszed z akcji ca硂, problem by raczej w tym 縠 nie mieli秏y bladego poj阠ia gdzie jeste秏y... -poeirfzia ze spokojem Gedon lej眂 sobie wod do szklanki.
-Mam ostatnie pytanie. -powiedzia cicho Sonny -Powiedzcie co z... B砤gam nie m體cie mi 縠...
Wszcy Dreamdiser'owie zwr骳ili si do niego a nast阷nie Donatan z u秏iechem powiedzia.
-Masz na my秎i to, 縠 powinno by nas w domu 9-u a jest 7-u?
Sonny nic nie odpowiedzia, pokiwa tylko g硂w potakuj眂o jednocze秐ie zakrywaj眂 oczy r阫.
-A sk眃! -parskn背 dreamdiser -Jedno urodzi硂 si 2 dni po naszym przylocie tutaj a drugie prawie 3 miesi眂e p蠹niej -innymi s硂wy tak jak by硂 zak砤dane od dawna.
-Nie ma ich w domu bo to ju panny s i nie u秏iecha im si siedzie w jednym miejscu. -powiedzia砤 Ylva weso硂.
-A jrfnak? -zapyta Sonny w lakko poprawionym humorze.
-No c髗. -za秏ia砤 si Ylva -Ka縟y mo縠 si pomyli,nawet lekarz.
W yej samej chwili Dreamdiser narysowa dwoma palcami na stole ko硂. Sekund p蠹niej w tym samym miejscu pojawi si panel dotykowy.
-Czego szukasz Donatan? -zapyta砤 m昕a Tuluza.
-Tego. -powiedzia Dreamdiser kilkaj眂 co na panelu.
W tej samej chwili ukaza si za nim hologram ze zdj阠iem.
Na zdj阠iu znajdowa硑 si dwie ma砮 dziewczynki. Pierwsza by砤 schludnie uczesan blondyneczk o niebieskich oczkach i opalonej buzi. Ubrana by砤 w pudrowo- r罂pw sukienk o szerokich rami眂zkach przepasan bia硑m paseczkiem z kokardk, bia砮 rajtuzki i pudrowo- r罂owe trzewiczki z bia硑mi podeszwami. Obok niej sta砤 o wiele drobniejsza dziewczynka. Twarzyczk mia砤 bladzie駅, kruczo- czarne, d硊gie w硂ski potargane by硑 przez wiatr a oczka mia砤 tak b酬kitne jak niebo na tle kt髍ego sta硑. Ubrana by砤 w bia潮, zwiewn sukieneczk bez r阫aw體 przebasan bia硂- niebieskim, plecionym sznureczkiem, na n罂kach nosi砤 sk髍zane sanda砶i.
Obie dziewczynki sta硑 na 秗odku szutrowej drogi prowadz眂ej do lasu. ka縟a w r眂zkach trzyma砤 uwi眤 ktry z kolei nu przypi阾y do kantara kucyka.
-Te禼iuuu... To zdj阠ie jest tak troszku nieaktualne. -za秏ia si Aiden.
-To zdj阠ie ma 15 lat. -powiedzia砤 Ylva.
-To nie zmienia faktu 縠 macie pami眛k. -powiedzia u秏iechaj眂 si Sonny i w dalszym ci眊u przygl眃a si zdj阠iu -Zastanawiam si tylko nad dwoma rzeczami: primo- Czu yrn kasztanek jest brudny?, secundo- Czemu to biedactwo jest podobne do Matts'a a nie do Aidena?
-No, NO NIE! -parskn背 Gedon -czemu ja jej kupi砮m kuca akurat tej ma禼i? Nie, nie jest brudny. Po prostu ma taki odcie sier禼i.
-A Arku秌a z tym siwkiem. -powiedzia weso硂 Tyron.
-Co do Arkadii -bo tak ma na imi moja 體cze秐ie ma砤 c髍eczka- to prawda -by砤 w dzieci駍twie bardzo podobna do mojefo brata. -powiedzia z 砤godnym u秏iechem Aiden.
-Matts i Aiden w dzieci駍twie pg髄nie byli bardzo do siebie podobni. -powiedzia spokojnie Dreamdiser -W tej chwili Arkadia bardziej przypomina Aidena.
-Zreszy Matts nie mia czarnych w硂s體. -doda砤 Ava -Coprawda by硑 bardzo bliskie czerni ale w dalszym ci眊u podchodzi硑 pod br眤.
-Tak, do tego Matts nie by z karnacji takim trupiszczem jak Aiden. -za秏ia si Gedon.
Aiden popatrzy na przyjaciela z ch阠i mordu co na twarzach wszystkick obecnych wywo砤硂 niek砤many u秏iech.
-Powiniene si cieszy tato. -powiedzia Tyron kt髍y w dalszum ci眊u sta za krzes砮m ojca -Blado舵 oznacza szlachetne pochodzenie, w takim uk砤dzie wujaszek w dawnych czasach by砨y twoim niewolnikiem.
-No wiesz co Tyron.... -powiedzia Gedon u秏iechaj眂 si do ch硂paka -Yak o wujku m體i.
-Sam wiesz 縠 to [rawda, wi阠 czemu zaprzeczasz? -zapyta砤 Ylva.
-To w takim razie gdzie je macie? -zapyta Sonny gdy Ged nie udzieli odpowiedzi.
-Na Varuzie -maj zgrupowanie przed pucharem. -powiedzia砤 Haley kt髍a w tej chwili wraz z Lun wesz砤 do pokoju.
-Pucharze? Graj w football? -zapyta z pewn doz dystansu Aarch.
-Mhm. -powiedzia Dreamdiser kiwaj眂 g硂w. -Ojciec mia racj.
-Tiaaa... Paami阾asz Sonny dziadka Albrechta jak kiedy m體i 縠 dzieci zara縜j si football'em jak jak倍 chorob zaka糿? -zapyta weso硂 Aiden.
-Pami阾am. -odpowiedzia ze spokojem Sonny.
-No w砤秐ie. Chor骲sko do domu przywl髃 Matts a potem pozara縜 nam dziewczyny. -odpar weso硂 Gedon.
-...i chyba nie tylko... -powiedzia砤 Ava staj眂 na chwil za krzes砮m D'Jok'a podczas zbierania naczy.
-No w砤秐ie... Je秎i chodzi o dzieci to CZEMU SI NIE PRZYZNA OD RAZU 疎 MASZ TU ZE SOB SYNA?! -wykrzykn背 Dreamdiser.
-Mo縠 chcia砮m wam da pole do popisu? -odpowiedzia Sonny ze spokojnym u秏iechem.
-... albo po prpstu zapomnia砮... -wymrucza砤 Ylva przechodz眂 za krzes砮m Sonny'ego.
-Osobi禼ie podejrzewam to drugie. -powiedzia weso硂 Aiden.
-Teraz ju spok骿. -powiedzia砤 Tuluza Dreamdiser ze spokojem wypisanym na twarzy -Dzieciaki mo縠my poobgadywa p蠹niej, jak nasi go禼ie co zjedz i troch si prze秔i a teraz prosz, jedzcie ju bo wystygmie.

.....................................................

Z mur體 zamku mo縩a by硂 zobaczy ca潮 dolin i pasma g髍skie okalaj眂e j swoimi ramionami. Poni縠j mur體 i pod wielkim kamiennym mostem prowadz眂ym do samotnej wie縴rozci眊a硂 si ogromne jezioro polodowcowe. Patrz眂 w dal mo縩a by硂 zobaczy wielkie po砤cie lasu igkastego b眃 mieszanego, 潮ki pe硁e soczysto- zielonej trawy i kolorowych polnych kwiat體. Na szczytach g髍 mo縩a by硂 zobaczy 秐ieg. Na niebie mie by硂 ani jednej chmurki a s硂馽e chyli硂 si ju ku zachodowi.
Ca砮mu temu zjawisku przygl眃a砤 si m硂da dziewczyna. Mia砤 jasn karnacj, rudawe w硂sy, ciemno- kobaltowe, prawie granatowe oczy i 砤godny u秏iech. Ubrana by砤 nietypowo w bia潮 koszul ze stoj眂ym ko硁ierzykiem i mankietami spi阾ymi srebrnymi spinkami (z czego srebro to nie by硂 srebrem normalnym lecz o odcieniu szarym), jeansowych spodniach o barwie niebieskiej podchodz眂ej nieco pod ziele, ciemno- br眤owych, sk髍kowych botkach o ma硑m i p砤skim obcasie (takim jak np. w sztybletach u秏iech) i kr髏kim (bo si阦aj眂ym do kolan) rozci阾ym z ty硊 kontuszu. Sam kontusz mia r髇ie stoj眂y jednak mniejszy ko硁ierzyk a jegoszerokie r阫awy si阦a硑 tylko na d硊go舵 硂kcia. By on w kolorze wrzosowego fioletu z kraw阣ziami obitymi bia硑m materia砮m i srebrn nici. Na bia硑m materiale dziwnymi znakami zosta砤 tak縠 縴szyta jaka inskrypcja. Ca硑 kontusz przepacany by bia硂- srebrnym plecionym sznurkiem. Na kontuszu by砤 tak縠 przypi阾a spora, srebrno-szara broszka na kt髍ekj wykuty by znak 4-o ramiennej gwiazdy. W ka縟ej przestrzeni mi阣zy ramionami znajdowa硑 si 4 herby: pierwszy z nich znajduj眂u si mi阣zy p蟪nocnym a zachodnim ramieniem przedstawia herb z Rysiem odganiaj眂ym 砤p huragan, drugi -mi阣zy p蟪nocnym a wschodnim ramieniem -Myszo硂wa siedz眂ego na ga酬zi i trzymaj眂ego w szponach kul stworzon z wody, trzeci -mi阣zy wschodnim a po硊dniowym ramieniem- Jelenia mi阣zy drzewami i krzewami z ga潮zkami drzew w poro縰, czwarty -mi阣zy po硊dniowym a zachodnim ramieniem- Pustynnego Lisa o p硂n眂ym ogonie skacz眂ego przez zaspy.
Ostatni rzecz kt髍a wyr罂nia砤 si w jej ubiorze by srebrno szary pier禼ie na kt髍ym r體mie wykuta by砤 inskrypcja.
*****************************
-Nie spodziewa砤m si, 縠 ci tu znajd ciociu. -powiedzia 砤godny dziewcz阠y g硂s.
-Dlaczego? -odpowiedzia砤 z u秏iechem rudawa dziewczuna odwracaj眂 si w stron z kt髍ej dobiega g硂s.
Kilka metr體 dalej sta砤 drobna dziewczyna. W硂sy mia砤 d硊gie, bia砮 pomimo tego 縠 na czubku g硂wy by硑 szare, spi阾e w lu糿y kucyk w po硂wie d硊gp禼i, karnacj mia砤 blad a oczy b酬kitne jak niebo w bezchmurny letni dzie. Ubrana by砤 w jednym kolorze -秐ie縩o- bia硑m a jedynie inskrypcje na ko硁ierzu koszuli i kontuszu a tak縠 gruba wst阦a utrzymuj眂a ci昕ki medalion na jej szyi bu硑 b酬kitne. Spod d硊giego, si阦aj眂ego ziemi kontusza zapi阾ego tu pod szyj klamr w kszta砪ie 6-o ramiennej gwiazdy wystawa tylko fragment ko硁ierza koszuli i samej koszuli przepasanej bia硑m plecionym sznurkiem i gruba wst阦a z zawieszonym na nim srebrno- szarym medalionem w kszta砪ie 4-o ramiennej gwiazdy. D硊gie, szerokie, rozci阾e r阫awy trzepota硑 lekko na wietrze. Na palcu wskazuj眂ym prawej r阫i nosi砤 tak縠 pier禼ie z coemno- szarego srebra w kt髍ego 秗odku znajdowa硑 si prze紃oczyste kryszta硑 a na nim samym wykuta by砤 inskrypcja -tym razem jeszcze innymi i dziwniejszymi znakami.
-Po prostu normalnie o tej porze siedzisz w ogrodach a nie na mo禼ie. -powiedzia砤 posta k砤d眂 d硂nie na por阠zy mostu wykonanej jak reszta zamku z bia砮go kamienia i pochylaj眂 si lekko.
-Mo縠 po prostu postanowi砤m zmieni przyzwyczajenia? -powiedzia砤 ze spokojem dziewczyna patrz眂 na zachodz眂e za g髏ami s硂馽e.
-A ja mam wra縠nie 縠 to dlatego, 縠 mamy go禼i w galaktyce... I 縠 po prostu zn體 goni ci duchy przesz硂禼i. -powiedzia砤 dziewczyna odwracaj眂 si ty砮m w stron zachodz眂ego s硂馽a.
-Wida, 縠 jak na Arcymaga przysta硂 jeste 秝ietnie poinformowana. -powiedzia砤 rudawa dziewczyna u秏iechaj眂 si i odwracaj眂 si ku towarzyszce.
-To jest m骿 najwi阫szy problem ciociu. Wiem o czym na d硊go przed tym zanim to si stanie. -odpar砤 spokojnie dziewczyna zdejmuj眂 pier禼ie z palca i zaczynaj眂 nim podrzuca.
-...ale dzi阫i temu przynajmniej jeste si w stanie na to przygotowa... ja zreszt te. -powiedzia砤 cicho m硂da dziewczyna odwracaj眂 si ponownie w stron zachodz眂ego s硂馽a. -Co zamierzasz zrobi z Lun? Pr阣zej czy p蠹niej was wyda przed reszt a nie licz眂 Aarcha, Yarrita, Sonny'ego i Simbai reszta o Draperach a tym bardziej o ich czarach nie ma zielonego poj阠ia.
-Prawda. Dlatego jutro daje Lu禼e m骿 pier禼ie. -powiedzia砤 weso硂 siwa dziewczyna w dalszym ci眊u podrzucaj眂 pier禼ie.
-Niez硑 pomys. -powiedzia nagle m阺ki g硂s.
By to m昕czyzna wysoki, o ciemno-br眤owych prawie czarnych w硂sach i szaroniebieskich oczach. Ubrany by podobnie do rudawej dziewczyny z t r罂nic 縠 mia na sobie czarne jeansy, innego fasonu buty, nie nosi pier禼ienia ani broszki a jego kontusz by granatowy.
-Wuja? Co ty tu robisz? - zapyta砤 siwa dziewczyna zwracaj眂 si ku m昕czy糿ie.
-Te powinienem ci zada to pytanie. Nie powinna by na Vaduzie? A co do mnie... szuka砮m Mi秌i. -odpowiedzia weso硂 m硂dy m昕czyzna.
-To mi砮 Mattsiu ale przez chwil chcia砤bym zosta sama. -powiedzia砤 cicho Mira.
-No co za uparte duszysko wieczyste, no. -powiedzia Matts zeskakuj眂 z gzymsu na kt髍ym do tej pory sta.
W u砤mek sekundy doskoczy do Miry, z砤pa j za r阠e, podni髎 do g髍y i ruszy wzd硊 mostu z biedaczk przewieszon przez rami.
-M-A-A-TTS! PUζ MNIE DO JASNEJ CIASNEJ! -krzykn瓿a jednocze秐ie nie mog眂 przesta si 秏ia.
-Odpowiadaj眂 na twoje pytanie wujku -jutro wracamy do domu a 縠 dziewczyny u Benon mieli co do za砤twienia w mie禼ie to tu po prostu wpadli秏y. -oiwuedzia砤 dziewczyna ruszaj眂 ko硂 Mattsa.
-A ty specjalnie nadrabia砤 300 kilos體 縠by nas odwiedzi? -zapyta Matts odstawiaj眂 jednocze秐ie Mir na ziemi.
-A czemu nie? -za秏ia砤 si dziewczyna.
-Mi硂 z twojej strony. -powiedzia 砤godnie Matts otulaj眂 obie dziewczyny ramionami.
-Dobra, to co teraz robimy? -zapyta砤 dziewczyna.
-Proponuj ptzrja縟縦 w g髍y. -powiedzia Matts.
-Nie mam konia. -mrukn瓿a dziewczyna -Kaer Mohren jest na Ziemi.
-Ty i to twoje przywi眤anie do magicznego kucyka... -zarechota Matts.
-Zobaczymy jak zaczniesz wzywa pomocy "magicznego kucyka" jak ci jaki demon zacznie po縠ra. -powiedzia砤 ironicznie Mira u秏iechaj眂 si od ucha do ucha.
-M硂da ma jeszcze magiczny wisiorek numer 2. kt髍y te potrafi ratowa ektoplazmatyczn sk髍 takim niesfornym duchom jak my. -odpar Matts r體nie si u秏iechaj眂.
-Czasem si zastanawiam po co ja wam o wszystkim m體i i jak to mo縧iwe, 縠 si jeszcze przy was nie wyko馽zy砤m psychicznie. -powiedzia砤 dziewczuna kt髍a ju od jakiego czasu sta砤 pod wielk, ci昕k, drewnian bram prowadz眂 do 秗odka zamku.
-Nie jestem ci w stanie odpowiedzie na to pytanie. -powiedzia砤 spokojnie Mira.
-No to co, jedziemy do tego lasu czy nie? -zapyta weso硂 Matts.
Kilkana禼ie minut p罂niej mo縩a by硂 us硑sze stukot podk體 na brukowanym dziedzi馽u stajennym zamku. Wkr髏ce zza Po硊dniowej Bramy zamku wypad硑 w pe硁ym cwale 3 niedu縠 konie, przemkne硑 przez polan a nast阷nie znikn瓿y w lesie. S硂馽e zasz硂 ju dawno temu a jedyn pami眛k po jego obecno禼i by硂 pomara馽zowo- r罂owo -fioletowe niebo. W trawach zaczyna硑 si koncerty 秝ierszczy, zapada砤 noc...
Edytowane przez Hanowerka dnia 01/05/2017 20:01
 
rzepa
b臋dzie kontynuacja? xD
 
Przejd do forum:
Aktualne
1. YouTube - 1 sezon w HD
Uko馽zone: 100%

Aktualizacja: 24.08.2018

2. Dru縴ny - edycja opis體
Uko馽zone: 30%

Aktualizacja: 12.08.2018

3. Zawodnicy - Cyclops
Uko馽zone: 50%

Aktualizacja: 05.08.2018
GFCenter
Losowy
GFCenter
Powered by: PHP-Fusion. Copyright PHP-Fusion 2002-2010 Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3
| Desing: micro_ice27 | Galactik Football Alphanim 2006 - 2011 Alphanim, France T閘関isions. All rights reserved. | Unikalnych wizyt: 8742742
[Rozmiar: 846 bajt贸w]